Przewiń do treści
31/08/2021 Mariusz Palian

Odpowiedzialność menadżera spółki zależnej za działanie w interesie grupy kapitałowej

Według ostrożnych szacunków ponad połowa spółek handlowych zarejestrowanych w Polsce działa w ramach grup kapitałowych. Osoby zarządzające takimi spółkami niejednokrotnie stają, a przynajmniej powinny stawać przed trudnym wyborem pomiędzy interesem własnej spółki a interesem całej grupy kapitałowej. Doświadczenie pokazuje jednak, że znaczna grupa menadżerów ignoruje problem lub nie jest nawet świadoma jego istnienia, gdyż utożsamia interes kierowanej spółki z interesem grupy kapitałowej. Tymczasem, za bezrefleksyjne posłuszeństwo spółce dominującej menadżerom podmiotów zależnych grozi odpowiedzialność karna.

Brak świadomości menadżerów

Z punktu widzenia polskiego prawa każda spółka wciąż jest uważana za podmiot w pełni samodzielny. Aktualnie obowiązujący system prawa nie nadąża za biznesowymi realiami, przez co pojęcie grupy kapitałowej jest marginalizowane. Co więcej, prawo karne pojęcia takiego w ogóle nie zna. W konsekwencji o ile działanie członka zarządu spółki zależnej na korzyść grupy kapitałowej, ale na niekorzyść tej spółki można wytłumaczyć na gruncie biznesowym, to sprawa wygląda zgoła odmiennie na gruncie prawa karnego. Menadżer przedkładający interes grupy kapitałowej czy też spółki-matki ponad interes kierowanej spółki traktowany jest obecnie jak przestępca.

Przestępstwa gospodarcze

Istota problemu sprowadza się do art. 296 KK, zgodnie z którym kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Przestępstwo to ścigane jest z urzędu, co oznacza że organy ścigania nie potrzebują wniosku osoby pokrzywdzonej – z chwilą powzięcia informacji o popełnieniu przestępstwa są zobowiązane do ścigania sprawców. Oznacza to, że menadżer podmiotu zależnego może ponieść odpowiedzialność karną nawet jeżeli nikt z grupy kapitałowej nie skieruje sprawy do prokuratury. Co więcej, karalne jest nie tylko samo wyrządzenie szkody, ale również sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa jej wyrządzenia (art. 296 §1a KK). Ściganie sprawcy samego tylko narażenia na bezpieczeństwo w przeciwieństwie do wyrządzenia szkody wymaga jednak wniosku pokrzywdzonego. Jeżeli zatem osoba zarządzająca spółką zależną wypełni polecenie spółki dominującej chociażby będące w interesie grupy kapitałowej, ale wyrządzające spółce zależnej szkodę w wysokości co najmniej 200.000 złotych, może ponieść odpowiedzialność karną niezależnie od woli innych uczestników grupy.

Z orzecznictwa sądów powszechnych wynika, że zarzut naruszenia art. 296 §1 KK rzadko kiedy jest jedynym postawionym oskarżonemu działającemu w ramach grupy kapitałowej. Analiza orzecznictwa prowadzi do wniosku, że bardzo często obok art. 296 §1 KK takim osobom stawiany jest zarzut naruszenia art. 258 KK, a więc uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Tę, w ocenie organów ścigania tworzą menadżerowie najwyższych szczebli poszczególnych spółek tj. członkowie zarządów oraz rad nadzorczych spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej.

Dalsza kwalifikacja prawna czynów menadżerów uzależniona jest od sytuacji finansowej zarządzanej spółki i skutków zrealizowanych przez nich poleceń. Należy przede wszystkim wskazać, że mogą oni popełnić przestępstwo działania na szkodę wierzycieli (art. 300-302 KK) a w skrajnych przypadkach także przestępstwo niezgłoszenia w odpowiednim czasie wniosku o upadłość pomimo zaistnienia ku temu ustawowych przesłanek (art. 585 KSH.).

Próby łagodzenia przepisów

Doktryna od wielu lat dostrzega opisany problem i wysuwa postulaty mające na celu zmianę przepisów w celu wyłączenia odpowiedzialności karnej menadżerów podmiotów zależnych. Judykatura świadoma problemu również podejmowała ostrożne próby łagodzące restrykcyjne przepisy. Jednym z przełomowych orzeczeń w tym zakresie wydawał się wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku z dnia 20 marca 2014 roku (sygn. VIII Ka 491/13). Wskazano w nim, że „kwestia dopuszczalności działania na szkodę spółki – córki z perspektywą i w celu odniesienia korzyści przez grupę kapitałową spółek, w ramach której powyższa spółka – córka funkcjonuje, powinna być w każdym przypadku szczegółowo zbadana. Z całą pewnością poczynienie ustaleń wyrządzenia szkody spółce – córce nie może automatycznie przekładać się na odpowiedzialność karną osób odpowiedzialnych za podjęcie działań skutkujących powyższym(…)Prawo karne powinno ingerować w sferę działalności gospodarczej tylko w przypadkach uzasadnionych, gdy nie tylko nastąpiło działanie na szkodę spółki zależnej, a skutki działania mają przełożenie na korzyści dla całego holdingu, w tym i dla samej spółki, ale np. gdy wskutek tego działania poszkodowanymi zostały osoby trzecie (prawne i fizyczne), Skarb Państwa”.

Niestety, wyrok ten nie wyznaczył przełomowej linii orzeczniczej, gdyż byłaby ona wyraźnie sprzeczna z literalną treścią art. 296 KK, choć niektóre sądy podejmowały jeszcze pomniejsze próby krytyki ustawowych rozwiązań (zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 23 listopada 2015 roku, sygn. III AKa 240/15). Wobec aktualnego brzmienia cytowanego powyżej przepisu sędziowie mają w zasadzie związane ręce i muszą uznać, że zachowanie sprawcy nadużywającego uprawnień lub niedopełniającego obowiązku i wyrządzającego w ten sposób szkodę swojemu mandantowi będące jednocześnie korzystne dla innych podmiotów nie wyłącza odpowiedzialności za przestępstwo określone w art. 296 § 1 KK.

Nowelizacja kodeksu spółek handlowych

W dniu 5 sierpnia 2020 roku opublikowano projekt ustawy nowelizującej kodeks spółek handlowych, której głównym celem było całościowe uregulowanie prawa holdingowego. Jednym z najszerzej komentowanych rozwiązań był projektowany art. 215 KSH, który wprost wskazywał, że menadżer wykonujący wiążące polecenie spółki dominującej nie ponosi ani odpowiedzialności cywilnej, ani odpowiedzialności karnej na podstawie art. 296 KK.

Na dalszym etapie prac projekt w tym zakresie został jednak zmodyfikowany a wyłączenie wprost odpowiedzialności karnej zostało z ustawy wykreślone. Pomimo takiego zabiegu ustawodawca stoi na stanowisku, że znowelizowane przepisy pozwolą na uniknięcie odpowiedzialności karnej przez menadżerów spółek zależnych pod warunkiem spełnienia ustawowych warunków. Zgodnie z uzasadnieniem projektu „w wypadku chociażby czynu stypizowanego w art. 296 KK nie sposób będzie mówić o niedopełnieniu przez osobę wykonującą polecenie ciążących na niej obowiązków, czy też o przekroczeniu przez nią uprawnień, w zakresie w jakim działania te wynikały z polecenia. Tym samym nie będzie możliwości przypisania jej odpowiedzialności karnej.”

Projekt ustawy nowelizacyjnej został ostatecznie przyjęty przez rząd w dniu 17 sierpnia 2021 roku. Nowe przepisy mają natomiast zacząć obowiązywać w terminie sześciu miesięcy od dnia publikacji ustawy  w Dzienniku Ustaw, a więc zapewne w pierwszej połowie 2022 roku.

Menadżer uniknie odpowiedzialności pod kilkoma warunkami

Uniknięcie odpowiedzialności karnej menadżera działającego w interesie grupy nie będzie proste. Punktem wyjścia będzie podjęcie uchwały przez zgromadzenie wspólników albo walne zgromadzenie spółki o uczestnictwie w grupie spółek ze wskazaniem spółki dominującej. Uczestnictwo to będzie ujawniane w rejestrze pod rygorem grzywny. Członek zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej, prokurent oraz likwidator spółki należącej do grupy spółek może powoływać się na działanie lub zaniechanie w określonym interesie grupy spółek, pod warunkiem ujawnienia uczestnictwa w grupie spółek w rejestrze. Spółka dominująca wiążące polecenie zgodnie z prawem holdingowym miałaby wydawać wyłącznie pisemnie lub elektronicznie pod rygorem nieważności. Oznacza to, że menadżer nie będzie mógł się zasłonić poleceniem otrzymanym np. drogą mailową.

Co więcej, ustawodawca przewidział minimalną treść wiążącego polecenia, w tym m.in. wymóg podania korzyści jaką poniesie grupa spółek, spodziewanych korzyści lub szkody spółki zależnej oraz przewidywanego sposobu i czasu naprawienia szkody spółce zależnej, poniesionej w wyniku stosowania się do polecenia spółki dominującej. Po otrzymaniu wiążącego polecenia zarząd spółki zależnej powinien dokonać analizy czy jej wykonanie nie doprowadzi do niewypłacalności spółki albo do zagrożenia niewypłacalnością oraz czy istnieje uzasadniona obawa, że jest ono sprzeczne z interesem tej spółki i wyrządzi jej szkodę, która nie będzie naprawiona przez spółkę dominującą lub inną spółkę zależną należącą do grupy spółek, w okresie najbliższych dwóch lat licząc od dnia, w którym nastąpi zdarzenie wyrządzające szkodę. Jeżeli zarząd spółki zależnej dojdzie do takiego przekonania zobowiązany jest odmówić wykonania polecenia. Zarówno decyzja o odmowie, jak i wykonaniu polecenia mają przybrać formę uchwały zarządu.

Jeżeli zostaną spełnione wszystkie powyższe przesłanki, to w ocenie autorów projektu nastąpi wyłączenie bezprawności czynu menadżera, co ma istotne znaczenie w kontekście potencjalnej odpowiedzialności karnej.

 

Ocena nowelizacji

Zakładając, że sądy przychylą się do rządowej interpretacji nowych przepisów, planowaną nowelizację należy ocenić w tym zakresie w części pozytywnie. Podkreślenia wymaga bowiem, że zarówno pierwotne brzmienie projektu, jak i obecne wyłączają wyłącznie odpowiedzialność menadżera za działanie na szkodę spółki tj. za czyn stypizowany w art. 296 KK W pierwotnym uzasadnieniu projektu wskazano wprost: „tytułem przykładu nie jest wyłączona przez art. 215 § 1 proj. KSH odpowiedzialność karna za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości, pomimo istnienia ustawowych przesłanek (art. 586 KSH), czy za działanie na szkodę wierzycieli na przedpolu niewypłacalności (art. 300–302 KK)”. Odpowiedzialność za działanie na szkodę wierzycieli powinna zostać natomiast wyłączona jeżeli zarząd spółki zależnej dokona prawidłowej oceny skutków polecenia. Ta sama okoliczność powinna również uchronić spółkę przed stanem niewypłacalności, a w konsekwencji odpowiedzialnością menadżera za niezgłoszenie wniosku o upadłość spółki we właściwym czasie.

 

Problem tkwi w czymś inny

Nowelizacja nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. Ten stanowi bowiem ciągle świadomość menadżerów spółek zależnych oraz ciążąca na nich presja. Wielu członków zarządu nie zdaje sobie sprawy, że ich działania mogą szkodzić zarządzanemu przez nich podmiotowi. Intuicyjnie kierują się interesem grupy kapitałowej lub partykularnym interesem spółki-matki. Nawet jeżeli członkowie zarządu znajdą w sobie wystarczające pokłady asertywności aby przeciwstawić się spółce dominującej i przedłożyć ponad grupę interes spółki-córki, to narzędzia w które wyposażył ich ustawodawca nie pasują do realiów biznesowych. Sytuacje, w których spółka dominująca wydaje wyraźne pisemna polecenia spółkom zależnym są niezwykle rzadkie. W zdecydowanej większości przypadków menadżerowie spółek zależnych podejmują decyzje samodzielnie realizując politykę grupy kapitałowej, a jakiekolwiek polecenia jeżeli mają miejsce przybierają formę co najwyżej dokumentową. W konsekwencji już samo wymuszenie na spółce dominującej wydania polecenia w formie pisemnej spełniającej ustawowe wymogi będzie nie lada wyzwaniem. Otrzymanie takiego polecenie będzie zresztą tylko początkiem problemów. Wówczas to członkowie zarządu będą zobowiązani do przeanalizowania jego skutków i podjęcia decyzji o jego wdrożeniu przy czym przesłanki, w oparciu o które decyzja ma być podjęta są nieostre i mocno ocenne.

Nie można tracić z pola widzenia, że pozycja menadżerów podmiotów zależnych jest bardzo specyficzna, ponieważ o pełnieniu przez nich funkcji decyduje co do zasady większościowy wspólnik tj. spółka dominująca lub rada nadzorcza, w której zasiadają najczęściej przedstawiciele większościowego wspólnika. Tym samym w przypadku podjęcia niekorzystnej dla spółki dominującej decyzji mogą oni zostać odwołani z zajmowanego stanowiska z dnia na dzień, a w konsekwencji utracić intratne źródło dochodu. Istnieje niestety obawa, że spółki dominujące będą odwoływać nieposłusznych menadżerów szukając do skutku takich, którzy będą gotowi realizować politykę grupy kapitałowej bez zadawania zbędnych pytań i wysuwania żądań. Skuteczność nowelizacji będzie zatem uzależniona od mentalności uczestników rynku. Jeżeli nie ulegnie ona zmianie, to przepisy wyłączające odpowiedzialność karną członków zarządów spółek zależnych za działanie w interesie grupy kapitałowej pozostaną martwe.


Dodaj komentarz